Grupa w składzie: Live at Jazz State, Spatif. 2018

 

Milo Kurtis

Witold Popiel

Jerzy Mazzoll

 

 

grupaws-3

Cykl Jazz State, Spatif. 22.08.2018, godz. 20:00

Grupa w Składzie:

Milo Kurtis

Witold Popiel

Jerzy Mazzoll

Koncert w warszawskim klubie Jazz State (Spatif),

Al. Ujazdowskie 45

 

OM

InSideduo Warsaw Impro Fest 2 2017

Milo Kurtis & Witold Popiel

InSideDuo Warsaw Impro Fest 2

Koncert InSideDuo odbył się podczas Drugiego Festiwalu "Warsaw Impro Fest".  Milo Kurtis - piano elektryczne, instr. perkusyjne oraz Witold Popiel - trąbka, klarnet, dzwonki oraz dźwiękowe animacje.

OM

InSideduo 2017

Milo Kurtis & Witold Popiel

InSideDuo.1

Premiera projektu InSideDuo .1 odbyła się podczas Pierwszego Festiwalu "Warsaw Impro Fest". 1 kwietnia 2017 roku. W części otwierającej 30-to minutowy utwór wystąpili: Milo Kurtis - piano elektryczne, instr. perkusyjne oraz Witold Popiel - trąbka, dzwonki oraz dźwięki syntetyczne. W materiale filmowym wykorzystano fragmenty animacji autorstwa Jeremiasza Popiela oraz zdjęcia z serwisu Roberta Wilczyńskiego.

OM

Krzysztof Knittel i Grupa w składzie: 2017

Witold Popiel, Krzysztof Knittel, Milo Kurtis, Jerzy Mazzoll

Nowy projekt grupy w składzie

W 2017 roku pracujemy nad autorskim projektem Krzysztofa Knittla. Zwieńczeniem projektu stał się koncert Grupy w Składzie w warszawkim Promie Kultury, w lipcu 2017 roku. Obecny skład zespołu to: Krzysztof Knittel - kompozytor oraz inspirator dźwięków elektronicznych, Milo Kurtis - keyboard, okaryna, perc., Witold Popiel - kompozytor utworu, trąbka, klarnet, perc., Jerzy Mazzoll - klarnet basowy.

OM

grupa w składzie 2016

Wojciech Konikiewicz, Milo Kurtis i Witold Popiel

Muzyka intuicyjna

Milo Kurtis, Witold Popiel i Wojciech Konikiewicz

w nowym projekcie Powrotne dźwięki.1    2016

GRUPANOVA

Passive mistakes

Nazwa ‘Grupy w Składzie’, bo taką wersję należałoby przyjąć, jest oczywiście związana z formularzem, nadesłanym przez organizatorów Festiwalu w Kaliszu; jedna z linijek tekstu zawierała zwrot „zgłaszamy do konkursu grupę w składzie” i dalej były kropki (….). Pamiętny moment, kiedy Milo usłyszał , wpiszmy po prostu tę nazwę, powinien przejść do historii konceptualizmu, o którym wówczas niewiele nawet słyszałem, jednak definicje nazw i sposób ich ujmowania pozwalały na taki zabieg, kiedy nazwa oznacza tylko siebie, np. nazwa „nazwa”. Cały konceptualizm w sztuce opierał się na tautologiach (szczególnie Joseph’a Kosuth’a), więc intuitywnie wpisaliśmy się w główny nurt, panujący wówczas na zachodzie. Dziesięć lat później malarz (Ryszard?) Kozłowski żartem zaczął się przedstawiać jako ‘Nazwisko”, taka sytuacja jest możliwa. Pisownia przez „W” jest pretensjonalna, lub koturnowa, żartobliwa, patetyczna, stosuje ją Jerzy T. w tekście o jednym z członków grupy, to tylko świadczy o jego wyczuciu postmodernizmu.

OM

At Rempex

Najpierw nastąpiło spotkanie. Po 36-ciu latach. W konkretym celu. Bez przyspieszenia, z rozwagą i odpowiedzialnością za próbę odnalezienia przyszłych dźwięków. Przynieśliśmy ze sobą doświadczenia okresu przełomu, transformacji oraz osobistą muzykę, nagraną na wewnętrznym dysku pamięci każdego z nas. Potem nastąpiło przesilenie i konieczność zajrzenia do środka. Może chcieliśmy zobaczyć czy współbrzmienia ciągle działają i czy mają nadal swe hipnotyczne sprzężenia. Wiedzieliśmy, że “aktywna muzyka” przepływa tuż obok, i że wystarczy tylko skierować jej strumień w odpowiednią stronę. Rzecz wydawała się prosta i była prosta. Ale należało uprzednio sięgnąć do arsenału sprawdzonych metod i posłużyć się “zaplanowanym przypadkiem” jako skuteczną interwencją w logiczną sekwencję muzycznych zdarzeń. Nie chodziło wyłącznie o wydobycie dźwieków z bębna, gitary lub trąbki. To byłby tylko dobry znak, a my potrzebowaliśmy czegoś więcej. Może jakiegoś impulsu z zewnątrz. A może czegoś, co sami ukryliśmy przed sobąi. Nie było pewności. Stąd konieczność dokonania syntezy i uproszczeń. Na początek zamierzaliśmy kontynuować próbę przerwaną 36 lat temu. To wydawało się pozornie logiczne, bo sięgnięcie do sprawdzonej formuły wydawało się najprostszym sposobem na miękkie lądowanie. Zamiar okazał naiwny i szczęśliwie próba powrotu do źródeł nie powiodła się. Wybierając zatem dłuższą drogę szukaliśmy odpowiedniego odniesienia do przyczyn tworzenia dźwięku i pretekstu, aby sprawdzić jak nowe warianty stworzą skuteczny artystyczny precedens. I wreszcie nastąpiło nowe otwarcie. Nieoczekiwanie inspirujący kontekst galerii Rempex, pierwszy eksperyment wspólnego grania i zajrzenia w Tu i Teraz. Muzyka podążała za nami przez te wszystkie lata. I tamtego wieczoru także się zjawiła. Zrównoważony dźwięk nigdy nie traci mocy.